Zakładki:
Czytuję
Druga strona lustra
Fotografie i tekst stanowią własność autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich, bez jego zgody, jest zabronione.
KSIĘGA GOŚCI
Lilypie
Skróty
|
piątek, 13 kwietnia 2012
niebo do wynajęcia
Zagnało mnie tutaj po tylu latach... Jak to dziwie się w życiu plącze... Poczytałam... Powspominałam... Wypowiedziałam tutaj tyle życzeń, i tych powiedzianych wprost i tych, zawartych między wierszami. Niesamowite... Poruszam się po moim niebie. Oglądam. Podziwiam. I... wciąż nie mogę uwierzyć! Jestem tutaj! Niesamowite uczucie. Piosenka R. Kasprzyckiego "Niebo do wynajęcia", znana mi już wcześniej, a ponownie usłyszana na pierwszej randce z P., przybrała osobisty wymiar. Jest o mnie. O moim poszukiwaniu i odnajdywaniu przez przypadek, swojego miejsca na ziemi. Miałam okazję spotkać na swojej drodze wielu wspaniałych ludzi. Dziękuję wszystkim, którzy wierzyli we mnie i wspierali mnie przez cały ten czas. Dziś widzę jeszcze szerzej niż w tamtych czasach, jak wiele dla mnie zrobiliście. Dziękuję.
sobota, 20 czerwca 2009
jest cudnie
Tak cichutko, z ogromną nieśmiałością, melduję, że jestem zadowolnym z życia człowiekiem. Moje życie wygląda normalnie, dla niektórych może wydawać się nudne, ale mi podoba się: jest spokojne, przewidywalne, bez zawirowań. Ciężko mi w to uwierzyć, bo przyzwyczaiłam się do czegoś innego. Za Marylą powiem tylko: "jest cudnie" :))) Temat na dziś - wiecznie głodne łabędzie w małym miasteczku:
sobota, 13 czerwca 2009
urok małych miasteczek
W małych miasteczkach wszyscy znają się od maleńkości. W małych miasteczkach sklepiki mięsne są czynne do 17-tej, a spożywczaki do 20. I nikt nie narzeka. Tak jest, bo tak ma być, bez większego zastanawiania się, że brak w okolicy dużego marketu, w którym można pomodlić się w dzień świąteczny lub do którego można zabrać rodzinę na spacer. Przez ulice nie przelewają się tłumy, nikt o nikogo się nie potyka i na nikogo nie wpada. A niedziela to niedziela. Wszyscy schludnie, czysto wyprasowani, najpierw suną do kościoła, później na obiad, a po południu na spacer lub do znajomych. Na ulicy widać na pierwszy rzut oka, że jest to dzień świąteczny, nawet w powolnym przesuwaniu się przechodniów. W małych miasteczkach ludzie wolniej żyją spokojniej, leniwiej, bez tego narzuconego sobie miastowego, szczurzego tempa. Niektórzy marzą o wybudowaniu domu gdzieś na obrzeżach miasta, najchętniej pod lasem i w okolicy jeziora. To modne ostatnio. A ja chciałabym móc mieszkać w małym miasteczku. Pochodzę z małego miasteczka, oczywiście najpiękniejszego na Warmii :) W każdym razie: nieustannie i niezmiennie jestem oczarowana klimatem małych miasteczek.
czwartek, 11 czerwca 2009
to, co ważne...
Pobłądzilam gdzieś. Zapomniałam się. Zaganiałam. To, co ważne jest, i być powinno, zepchnęłam na bok. Zupełnie nieporzebnie. I ze szkodą dla innych... Przemknęło mi mimochodem: rodzina potworów (w tle kwiatek) wykonanych z plasteliny i szyszek:
portret rodziców (to małe w środku, to siostra, którą sobie Szymon wymyślił; mama to ten ludek z żółtymi włosami, tata jest pod słoneczkiem, to brązowe to droga):
laurka dla mamy:
laurka dla taty:
kawiatki dla mamy:
próba zniszczenia garnituru zaraz po ślubie rodziców:
turniej taneczny (na zdjęciu para nr 33):
rozwijanie szymkowych zainteresowań motoryzacyjnych:
sezon truskawkowy:
Skruszona, z poprawioną hierarchią wartości... Pozdrawiam, szymkowa_mama
niedziela, 07 września 2008
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||